Koniec „papierologii” – nowe prawo dronowe

– Jedną z najważniejszych i kluczowych zmian jest likwidacja obowiązku ubiegania się o zgody na loty nad miastami powyżej 25 tys. mieszkańców, czyli tzw. „R-kami”. Do wczoraj, każdy, kto chciał nad takim miastem latać musiał m.in. nie tylko złożyć wniosek do prezesa Urzędu Lotnictwa Cywilnego, ale także powiadomić prezydenta lub burmistrza o planowanym locie – tłumaczy Radosław Fellner z Centrum Kształcenia Kadr Lotnictwa Cywilnego Europy Środkowo-Wschodniej Politechniki Śląskiej i wiceprezes Polskiego Klubu Lotniczego. Dodaje, że wielu droniarzy narzekało na tę „papierologię” i konieczność wypełniania dodatkowych formularzy. Z racji dynamicznie rozwijającego się rynku do Urzędu Lotnicwa Cywilnego spływało mnóstwo tego typu wniosków – nawet ponad 30 dziennie.

 

Latanie w mieście to jedno, a co z lataniem w pobliżu lotnisk? – Na ogół wiąże się ono z koniecznością poinformowania Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. „Na ogół”, bo istnieją dwa wyjątki. Po pierwsze, nie trzeba nikomu nic zgłaszać, o ile loty odbywają się w odległości powyżej 6km od ogrodzenia lotniska, do wysokości 100 m a dron waży maksymalnie 25 kg. Jeszcze bliżej można latać, i także bez konieczności zgłaszania tego komukolwiek, dronem o wadze do 0,6 kg. Wtedy jednak można się nim wznieść maksymalnie do wysokości 30 m lub do wysokości najwyższej przeszkody, w tym drzew lub budynków, znajdującej się w promieniu do 100 m od operatora – tłumaczy Radosław Fellner.

– Jeszcze bliżej, bo do 1 km można latać i także bez konieczności zgłaszania komukolwiek – dronem o wadze do 0,6 kg. Wtedy jednak można się nim wznieść maksymalnie do wysokości 30 m lub do wysokości najwyższej przeszkody, w tym drzew lub budynków, znajdującej się w promieniu do 100 m od operatora – zwraca uwagę wiceprezes Polskiego Klubu Lotniczego.

Co wolno komercyjnie, nie wolno rekreacyjnie

„Dronowe” rozporządzenie klarownie i precyzyjnie rozróżnia loty komercyjne od sportowych lub rekreacyjnych. Dynamicznie rozwijająca się branża „bezzałogowców” oraz ich różne zastosowania spowodowały konieczność zróżnicowania przepisów dla obu rodzajów dronów.

Od dziś osoby latające sportowo i rekreacyjnie będą zobowiązane do zachowania co najmniej 100-metrowej odległości od od zabudowy miejscowości, miast, osiedli lub zgromadzeń osób na wolnym powietrzu oraz co najmniej 30-metrową od pojedynczych osób, pojazdów, obiektów budowlanych.

 

Operatorzy dronów używanych w celach zarobkowych, posiadający świadectwo kwalifikacji (uzyskane po zdanym egzaminie teoretycznym i praktycznym) będą mogli latać w mieście z zachowaniem bezpiecznej odległości, w widocznej kamizelce. Firmy muszą zaś posiadać instrukcje operacyjne. Dron będzie musiał posiadać tabliczkę identyfikacyjną z nazwą właściciela oraz w przypadku lotów nocnych odpowiednie oświetlenie. Nadal bezzałgowe statki powietrzne do 150 kg nie będą rejestrowane.

Zgoda od dyrektora poczty?

Co ciekawe, o ile latanie rekreacyjne nad bankami, lotniskami, urzędami pocztowymi, liniami kolejowymi, archiwami czy muzeami będzie generalnie zabronione, o tyle latanie komercyjne będzie możliwe, ale po uprzedniej zgodzie zarządzającego danym budynkiem.

Rynek bezzałgowych statków powietrznych (produkcja i usługi) rozwija się niezwykle dynamicznie. Jeszcze w 1997 r. budowano i rozwijano konstrukcje 76 typów dronów. W 2012 r. ta liczba wzrosła już do 400. Badanie przeprowadzone w 2009 r. na zlecenie Komisji Europejskiej wykazało, że w 20 krajach UE (w tym Polsce) 168 producentów oraz instytucji badawczych produkuje lub prowadzi badania i prace rozwojowe nad 320 modelami i typami lekkich (do 150 kg) systemów bezzałogowych statków powietrznych. Na świecie można obecnie rozróżnić co najmniej 2115 różnych rodzajów modeli i typów bezzałogowych statków powietrznych, z czego blisko 600 w Europie. Co więcej, szacuje się, iż światowy rynek dronów jest wart 6,4 mld dol., a do 2024 r. niemal podwoi się do 11,5 mld. dol.

Źródło: Wchodzi w życie nowe prawo dronowe | Prawo

Shares
Share This