„Ostatni Mohikanin”

F-35 powinien i niemal na pewno będzie, ostatnim załogowym samolotem uderzeniowym, który kupimy – oznajmił sekretarz floty Ray Mabus. Jego zdaniem przyszłość zdecydowanie należy do robotów bojowych. Zapowiedział przy tym utworzenie specjalnego biura ds. systemów bezzałogowych, którym będzie zarządzał jego nowy zastępca. Wszystko w celu przyśpieszenia prac nad robotami bojowymi. Mabus wypowiadał się na konferencji Sea-Air-Space w Waszyngtonie, która jest głównym wydarzeniem w roku w USA jeśli chodzi o tematykę rozwoju militarnych technologii morskich i planów rozwoju US Navy. Biorą w niej udział wysocy rangą przedstawiciele władz i wojska.


Roboty bojowe przede wszystkim


Podczas swojego wystąpienia Mabus jednoznacznie akcentował rolę robotów na przyszłym polu walki i w nich upatruje broni przyszłości. Jego zdaniem należy silnie stawiać na ich rozwój. Mówił o tym o tych największych, takich jak bezzałogowe samoloty uderzeniowe zdolne wykonywać naloty z pokładów lotniskowców, po samodzielne mini łodzie podwodne czy miniaturowe drony działające w rojach. Mając na uwadze maksymalne przyspieszenie i usprawnienie prac nad rozwojem robotów bojowych, zapowiedział utworzenie specjalnego biura, które ma je koordynować i nadzorować. Na jego czele ma stać nowy urzędnik w wysokiej randze wicesekretarza. Jego zadaniem będzie też promowanie prac nad robotami bojowymi, tak aby nie były „przyćmione” przez bardziej tradycyjne programy zbrojeniowe. – Systemy bezzałogowe muszą być czymś normalnym – stwierdził sekretarz floty. Mabius mówił przy tym, że jego zdaniem US Navy pracuje obecnie nad przyjęciem do służby swojego ostatniego tradycyjnego załogowego samolotu bojowego, czyli F-35. Jego następcy mają być już robotami. To jednak dość odległa wizja, bowiem dopiero wprowadzane do służby F-35 będą stacjonowały na pokładach amerykańskich lotniskowców przez przynajmniej ćwierć wieku, a najpewniej znacznie dłużej. Oznacza to jednak, że prace nad ich następcami, które już są powoli zaczynane, będą się koncentrować na maszynach bez pilotów.


Zdalna wojna

Roboty bojowe są jednym z głównych kierunków rozwoju wojska USA, kreślonych przez Pentagon w długofalowych planach. To zaawansowane maszyny bezzałogowe mają być jednym z filarów dominacji wojskowej sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych w kolejnych dekadach. Amerykanie są przekonani, że mają znaczną przewagę w tym zakresie nad Chinami oraz Rosją i uda im się ją utrzymać, a nawet powiększyć. Sztandarowym projektem robota bojowego prowadzonym przez US Navy jest X-47B. To obecnie najbardziej zaawansowany samolot bezzałogowy, który jest w stanie samodzielnie startować i lądować na lotniskowcach. W najbliższych dniach ma zostać zademonstrowana zdolność do tankowania w powietrzu. Po tym istniejące egzemplarze X-47B zostaną odesłane do muzeów i magazynów, a opracowane przy ich pomocy technologie zostaną wykorzystane w programie UCLASS, którego owocem ma być pierwszy bezzałogowy i w pełni samodzielny samolot bojowy, który będzie wymagał jedynie nadzoru człowieka. Realizacja tych planów jest jednak dość odległa. Program UCLASS jest dopiero we wstępnej fazie. Pierwsze latające roboty bojowe mają trafić na lotniskowce US Navy dopiero gdzieś w połowie przyszłej dekady.

Źródło: US Navy stawia na drony. Koniec samolotów z pilotami?
Share

Shares
Share This